Logo

 

 

JAK TWORZYĆ SZCZĘŚLIWE ZWIĄZKI

Warsztaty dla Par

Człowiek wyraża się poprzez relacje. Dzwony budzą w sobie wzajemne echa.

Antoine de Saint - Exupéry, "Twierdza"

Wiele osób łączy szczęście z miłością. Spotykamy kogoś i nagle wydaje nam się, że to ideał, niemal bez wad, zasługujący na to, by mu wszystko wybaczyć, akceptować go bezwarunkowo. Każda chwila z nim jest piękna, wyzwala nas z samotności, nadaje sens istnieniu. Wkrótce czujemy, że nie możemy żyć bez ukochanej osoby, a gdy jej nie ma blisko - pozostaje tylko tęsknota i liczenie czasu do następnego spotkania. Stan zakochania uskrzydla nas i uwzniośla - nic dziwnego, że niemal jednogłośnie uznawany jest przez psychologów za stan pokrewny chorobie psychicznej, lekką odmianę psychozy. Często zakochaniu towarzyszy fascynacja erotyczna. Zakochanie na ogół nie trwa dłużej niż kilka miesięcy, choć odpowiednio podtrzymywane może potrwać i parę lat. Potem nieuchronnie przychodzi przebudzenie, a z nim często rozczarowanie. Wiele małżeństw zawartych pod wpływem zakochania kończy się w sądach wśród kolejnych porywów - tym razem wywołanych mniej przyjemnymi uczuciami jak niechęć, złość, gniew, niechęć, a nawet nienawiść. Wzajemne oskarżenia, walka, szukanie winnego, poniżanie i deptanie godności partnera sprawiają, że małżonkowie szybko zapominają o tym, jak bardzo byli ze sobą szczęśliwi w początkach ich związku.
 
Zakochanie a Miłość
Niemiecko-amerykański filozof i psychoanalityk Erich Fromm w swej znanej książce „O sztuce miłości” przeciwstawia zakochanie prawdziwej miłości. To samo czyni także etyka chrześcijańska, buddyjska, hinduska oraz inne religie czy światopoglądy wskazujące Miłość jako najwyższą wartość. Miłość to wola budowania z drugą osobą partnerstwa opartego na głębokim poznaniu, szacunku, zaufaniu, trosce i wierności - póki ich śmierć nie rozłączy. Zdaniem zwolenników takiej koncepcji Miłości, każda para ludzi, którzy nie są dla siebie odpychający erotycznie, może stworzyć szczęśliwy Związek Miłości, jeśli tylko oboje będą mieć taką wolę. Dlatego być może małżeństwa aranżowane na przykład przez naszych rodziców, zawierane w spokojny i rozważny sposób, nie były wcale takie złe. Jeśli ludzie dzielą ze sobą troski dnia codziennego, potrafią siebie wzajemnie akceptować, pragną dobra partnera tak jak swojego własnego, starają się wspólnie radzić sobie z trudnościami, nie zdradzają się, to nawet jeśli w chwili ślubu nie byli w stanie zakochania, po pewnym czasie w ich związku zagości Miłość.
 
Tęsknota za Miłością
Jednym z problemów naszego współczesnego społeczeństwa jest z jednej strony tęsknota za Miłością, a z drugiej równolegle z nią pojawiający się często lęk przed bliskością. Pragniemy Miłości, spełnionych związków, ale tak mało mamy przykładów z własnych doświadczeń, z życia innych, że nie wierzymy w to, że nam może się to udać. Często ten brak odwagi i wiary w to, że można stworzyć spełniony związek, wynika nie z braku tzw. szczęścia, tylko jest wynikiem braku umiejętności budowania dobrych relacji, trwałych i satysfakcjonujących związków. Coraz więcej małżeństw rozwodzi się po pierwszych kryzysach, twierdząc, że nie był to udany związek, była to pomyłka, źle trafili, żałują swojej decyzji, ich wspólne życie było puste, nie pasują do siebie charakterami itp. Potrzebując bliskości, ciepła, akceptacji, docenienia, szacunku, czułości, troski, większość osób próbuje te potrzeby zaspokajać w płytkich znajomościach, przelotnych romansach, okazjonalnym seksie. Tego typu powierzchowne kontakty też na ogół nie dają satysfakcji i spełnienia, a często prowadzą do kolejnych zwątpień, porażek, poczucia krzywdy, przeżywania dramatu odrzucenia itp. Po takich doświadczeniach lęk przed bliskością nie znika, a potęguje się. W rezultacie współczesny człowiek wciąż szuka kontaktu z innymi ludźmi, coraz bardziej tęskni za bliskością, a jest samotny, wyobcowany, oddzielony od innych. Słaby i przerażony najczęściej nie potrafi zaufać sobie i drugiemu człowiekowi, wejść w głębsze obszary intymności, wpuścić kogoś do swojego wnętrza. Stosuje przy tym wiele masek, aby to ukryć, aby inni tego nie odkryli. Gra, manipuluje, udaje, i w ten sposób coraz bardziej zamyka się we własnej skorupie, a inni ludzie nie mają szans, aby poznać jego prawdziwe potrzeby, zobaczyć czego pragnie i co jest dla niego naprawdę ważne.
 
Brak akceptacji samego siebie
Decyzja, aby zacząć budować bliski związek, na pewno niesie ze sobą duże ryzyko. Boimy się zranień, boimy się odtrącenia. W życiu nasłuchaliśmy się też tylu osądów, oskarżeń, krytyki, że sami często nie wierzymy w nasz potencjał, nie dostrzegamy swoich zalet i mocnych stron. Nie wierzymy, że ktoś nas zaakceptuje takimi, jakimi jesteśmy. Oceniamy siebie według opinii wydawanych przez innych ludzi, przyjmujemy je jako prawdziwe, co wpływa na naszą samoocenę, nasze myśli o samym sobie, które stają się coraz bardziej negatywne, i wywołują mnóstwo niezbyt przyjemnych emocji, stanów. W rezultacie trudno nam zobaczyć siebie prawdziwego, z emocjami i potrzebami, z wadami, ale też zaletami, z błędami, ale też z umiejętnościami ich naprawiania, z tym wszystkim, co w nas pozytywne i twórcze. Często sami sobie nie dajemy szansy na akceptację, na zrozumienie, na empatię i miłość dla siebie, a co za tym idzie też nie umiemy jej przyjąć od drugiej osoby.
 
Kto ma się zmienić
Istotnym problemem naszych czasów, uniemożliwiającym tworzenie bliskich relacji, jest poszukiwanie szczęścia w świecie zewnętrznym, poza nami samymi. Konsekwencją takiej postawy jest powszechne myślenie, że udany związek to taki, w którym aby każdy z partnerów był szczęśliwy, drugi powinien się zmienić. Wychodzimy tutaj z założenia, że to druga osoba jest winna naszym frustracjom, problemom, braku satysfakcji ze wspólnego życia. Starannie wychwytujemy więc i pokazujemy jej błędy, mówimy, w jaki sposób powinna postępować, wskazujemy, czego w niej brakuje, aby ten związek mógł być udany. Oczekujemy, że partner nas uszczęśliwi, gdy zmieni się według naszych sugestii. Wierzymy, że krytykując, dając rady, pouczając i żądając, osiągniemy to, że dokona on w sobie zmian według naszych życzeń. Skoncentrowani w ten nawykowy sposób na sobie i swoich niezaspokojonych potrzebach, frustracjach i niespełnieniach, na ogół więc nie słuchamy bliskiej osoby, tylko bardzo chcemy i egzekwujemy od niej, aby realizowała naszą wersję związku. Pragniemy, aby partner uznał nasze argumenty i racje, ale jesteśmy zamknięci na jego inne zdanie, nie przyjmujemy tego, co on do nas mówi. Chcemy, aby nas akceptowano i rozumiano, ale sami nie jesteśmy skłonni do okazywania empatii i wyrozumiałości. Takie postawy rodzą coraz więcej niezadowolenia, braku satysfakcji ze wspólnego życia, wzajemnej niechęci, oskarżeń, osądów, pretensji, brak szacunku, obelg itd. Kłótnie wtedy zaczynają eskalować i stają się coraz bardziej ostrzejsze, coraz bardziej raniące i poniżające dla obydwu stron.
 
Świadomy wybór, świadomy związek
Małżeństwo, wspólne życie może stać się zarówno przestrzenią dla rozwoju obojga partnerów poprzez wspólne doświadczanie i budowanie Miłości, jak też wprost przeciwnie - stanowić pasmo rozczarowań, sporów, zatargów, napięć, wzajemnej niechęci przeradzającej się z czasem w nienawiść. Oczywiście nikt nie zaczyna związku z drugą osobą z założeniem, że będzie on nieudany. Co więc możemy zrobić, aby znaleźć spełnienie, satysfakcję, szczęście w relacji z bliską osobą nie tylko w fazie zakochania, ale i przez wiele następnych lat wspólnie spędzonych?
Obecnie, mimo rozwoju wiedzy psychologicznej, wielu ofert szkoleniowych i terapeutycznych, interesujących książek, itp., rzadko dostrzegamy potrzebę doskonalenia własnych umiejętności komunikacyjnych, poznawania siebie i pracy nad sobą w celu lepszego porozumiewania się w związku z drugą osobą. Najczęściej uważamy, że będzie on żył swoim życiem, sam się zbuduje. Większość ludzi nie bierze pod uwagę faktu, że została wychowana w tradycji zaprzeczania uczuciom - nieświadomie więc te same schematy powtarza we własnych związkach. Wiele osób nie zdaje sobie też sprawy z własnej emocjonalności, z zaspokojonych i niezaspokojonych potrzeb, o jakich nas informują przeżywane uczucia. Większość nie daje sobie też prawa do przeżywania emocji, szczególnie tych niewygodnych takich jak złość, niechęć, wstyd, rozpacz, ból, zazdrość itp. oraz do posiadania swoich potrzeb. Jeśli nie znamy samych siebie, nie wiemy, co się w nas dzieje i z czego wynika, trudno nam empatycznie odnosić się do uczuć i potrzeb partnera. Również ze względu na systemy wychowania i nauczania skoncentrowane na ocenianiu, opierające się na rywalizacji i dominacji, nie mieliśmy jako społeczeństwo możliwości nauczenia się otwartego komunikowania własnych uczuć i potrzeb, budowania dialogu i współpracy. Wynika z tego w sposób oczywisty, że paradoksalnie podstawą budowania satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi staje się w dzisiejszych czasach zwrócenie się ku sobie, zamiast koncentracji na punktowaniu wad i próbie zmian partnera. I wbrew pozorom nie jest to droga do pielęgnowania egoizmu, tylko praca nad własnym twórczym rozwojem. Jeśli nauczymy się wyrażać emocje, potrzeby, prośby motywujące do działania, dawać konstruktywne informacje zwrotne, okazywać wdzięczność, pozytywne efekty takiej pracy nad sobą zaczną być odczuwalne też przez partnera i widoczne we wzajemnych interakcjach.
 
Nad czym pracować
Każdy z nas ma wdrukowane jakieś nawyki i schematy z przeszłości, które powtarza w relacjach z innymi ludźmi, a szczególnie w bliskich związkach. Mamy zdolność wikłania się w pewien określony rodzaj reakcji, które odtwarzamy nieświadomie, wciąż przeżywając te same frustracje. Ważne, aby nauczyć się je zauważać, rozpoznawać i nie powielać ich automatycznie. Warsztaty dla par, praca w grupie, wzajemne wsparcie, różnorodne doświadczenia, trudności i sukcesy, pomagają nabrać dystansu do własnych opinii, przekonań, sztywności myślenia, uwolnić się od stereotypów, poszerzyć horyzonty. Wspólnie łatwiej jest uczyć się, jak pokonywać wszelką rutynę oraz jej ograniczający wpływ na nasze życie i relacje z innymi ludźmi. Bycie prawdziwym, bycie autentycznym, wyrażanie siebie w sposób uczciwy, komunikując wprost partnerowi, co się przeżywa, co czuje i czego pragnie, aby wspólne życie uczynić szczęśliwym - to droga do tworzenia bliskich związków. Dopiero jeśli człowiek sam jest gotów na bliskość, może pomóc też drugiemu człowiekowi uwierzyć, że jest możliwa. Dzięki coraz odważniejszemu otwieraniu siebie na własne wnętrze i wewnętrzny świat innych ludzi, doskonaleniu umiejętności porozumiewania się bez przemocy, w języku uczuć i potrzeb, można tworzyć udane przyjaźnie, szczęśliwe małżeństwa, trwałe partnerskie związki, dobre relacje z dziećmi itd.
 
Eksperci od budowania związków
Podczas warsztatów dla par – w cyklu 10 spotkań w odstępach tygodniowych, czy podczas sesji weekendowych - poszukujemy sposobów, jak pokonywać własne ograniczenia i stereotypy, w jaki sposób wspierać partnera w jego pracy nad sobą, jak utrzymać i rozwijać rozpoczęte z nadziejami związki. To jest nasza wspólna praca. W Szkole Miłości nikt nie poucza, nie moralizuje, ani też nie daje gotowych recept na szczęście. Prowadząc zajęcia przekazuję to, co pomaga mi w moim życiu i pracy, co zastosowałam, sprawdziłam i co daje efekty. Wspieram, towarzyszę, powoli i spokojnie, krok po kroku pomagając parom w drodze do poszukiwania własnych sposobów tworzenia bliskich, czułych, intymnych związków. Bowiem nie ma lepszych ekspertów w temacie, jak tworzyć, ratować, budować własny związek, jak dwoje ludzi zainteresowanych byciem razem i wspólnym szczęściem
Warsztaty pomagają lepiej poznać siebie i partnera, pogłębić własną inteligencję emocjonalną, przełamać lęki i opory, zmienić szkodliwe nawyki, lepiej zrozumieć funkcjonowanie własne i partnera, nauczyć się empatii dla samego siebie i bliskiej osoby, wspólnie pokonywać problemy i szukać rozwiązań trudnych sytuacji.
 
Zaproszenie do współpracy
W udanym, trwałym związku szczególne znaczenie ma umiejętność nawiązania kontaktu, budowania dialogu, empatycznego słuchania oraz porozumiewania się i radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych. Jak mówić i jak słuchać, żeby być dobrze zrozumianym i zrozumieć drugą osobę? Co jest źródłem zakłóceń w komunikacji między partnerami? Jak wyrażać uczucia i potrzeby? Jak rozwijać empatię? Jak prosić, a nie żądać? Jak radzić sobie z konfliktami? Od czego zależy dobra i harmonijna współpraca partnerów w tworzeniu szczęśliwych związków? Zapraszam serdecznie do udziału w zajęciach warsztatowych, podczas których szukamy wspólnie odpowiedzi na te oraz podobne pytania, dzielimy naszymi doświadczeniami, nabywamy nowe umiejętności i sprawdzamy, jak nam one pomagają w konkretnych sytuacjach.
Informacje o planowanych i prowadzonych obecnie warsztatach zamieszczane są w rubrykach: Aktualności i Oferta.
 
Alicja Krata
alicjakrata (@) szkolamilosci . org . pl
mobile: 609 537 807
 
 
 
 
 
 
Chwila dla siebie czyli trening mentalny
 

Gdybyśmy szukali skojarzeń słów takich jak „kochać” i „miłość”, jako pierwsza pojawiłaby się myśl o parze młodych ludzi zakochanych w sobie. Tuż za nią przychodzi do głowy miłość matki, czy ojca do dziecka, potem - miłość ojczyzny. Wyobraźnia podrzuca kolejne skojarzenia jak pasja zainteresowań, miłość do zwierząt. Dopiero gdzieś na końcu listy pojawia się miłość własna, rozumiana jako troska o siebie, o swoje potrzeby, uczucia, ciało. Na ogół traktowana bywa jako przejaw egoizmu, samolubstwa, nadmiernego skupienia na sobie.
 
Z drugiej strony marzymy o tak zwanej chwili dla siebie, czasie przeznaczonym tylko dla potrzeb swojego ciała i duszy. Żadnych praktycznych zajęć, żadnych obowiązków, powinności. Wzdychamy i … zanurzamy się w codziennej pogoni za umykającym czasem. A jeśli nawet przeznaczymy kawałeczek dnia tylko na swoje potrzeby, ileż razy pojawia się poczucie winy i myśli typu: „powinnam była w tym czasie…” W konsekwencji rośnie poziom napięcia wewnętrznego, niezadowolenia i stresu.
 
Wiele badań z dziedziny medycyny i psychologii wskazuje, że umiejętność odreagowania stresu w sposób konstruktywny wpływa korzystnie na samopoczucie, zdrowie, równowagę psychiczną i emocjonalną.
Gdy jesteśmy spokojni i zadowoleni z siebie, świat wydaje się przyjaźniejszy.
Równowaga wewnętrzna skutecznie zapobiega nadmiernej irytacji, podnoszeniu głosu, poczuciu bezradności.
 
Chwila dla siebie to zatrzymanie czasu, a nawet znalezienie się poza nim. To nie tylko sposób by „złapać oddech”. Świadome i intencjonalne zajęcie się sobą i swoimi potrzebami daje szansę na odkrywanie siebie na nowo, daje szansę na świadome życie.
 
Od czego zacząć zmieniać swój świat wewnętrzny?
 
Proponuję i zachęcam do udziału w treningu mentalny opartym na biofeedback, technikach oddechowych i wizualizacji.
 
Najważniejszą jego zaletą, jak mi się wydaje, jest możliwość otrzymania od razu informacji zwrotnej o poziomie osiągniętego relaksu. Zapewnia te informację zwrotną bieżące monitorowanie stanu napięcia i odprężenia u osoby poddającej się treningowi.
Praca z oddechem wzmacnia i utrwala działanie biofeedback, a wizualizacja pomaga zmierzyć się z trudnymi sytuacjami życiowymi.
 
biofeedback
jest metodą pracy z umysłem ludzkim, która wspaniale wydobywa tkwiący w nim potencjał; 
została opracowana, aby trenować ludzi w trudnej sztuce opanowaniu stresu w warunkach ekstremalnych i zmniejszenia ilości popełnianych błędów; 
od wielu lat stosowana z powodzeniem w pracy nad wzmocnieniem możliwości ludzkiego działania; 
 
trening oddechowy
oddech pełną piersią jest oznaką radości, odprężenia, satysfakcji; (przez chwilę obserwuj swój oddech, co o nim sądzisz?) 
2
oddech jest niezwykle wrażliwym instrumentem naszego organizmu, informuje o stanie napięcia w ciele; gdy człowiek denerwuje się, jego oddech staje się krótszy, szybszy i płytszy; archaiczna reakcja organizmu typu: „Uciekaj lub Walcz”; ja proponuję: „Wsłuchaj się w siebie” 
3
dzięki umiejętności prawidłowego oddychania człowiek może w kilka minut przejść ze stanu paraliżującego napięcia do spokoju i równowagi. 
 
wizualizacja
odwołuje się do wyobraźni i tworzenia obrazów w umyśle; nie jest to trudna technika 
2
pozwala zmobilizować zasoby psychiczne człowieka do realizacji różnorodnych zadań; przykładem działania wizualizacji może być wyobrażanie sobie drogi od punktu A do punktu B przez niedoświadczonego kierowcę 
3
nawet skomplikowane zadanie jest łatwiej wykonać, gdy zostaje przetrenowane mentalnie 

Trening mentalny daje szansę na poprawę samopoczucia, uzyskanie równowagi emocjonalnej i psychicznej. Nastraja pozytywnie do świata i do pełniejszego funkcjonowania w wymiarze osobistym, rodzinnym, społecznym.

Teresa Zaręba
tel. 600 434 926
 
 
 
 
Konflikt i mediacja w rodzinie
 

Ze słowami „spór” i „konflikt” spotykamy się bardzo często. Z czym je kojarzymy? Na ogół z negatywnymi emocjami takimi jak gniew, złość, poczucie krzywdy, często także lęk, niezadowolenie, przykrość. Pojawia się również smutek, gdy myślimy o braku zrozumienia dla nas, dla naszych intencji i działań.
Co w takiej sytuacji robimy? Czasem stosujemy zasadę – atak jest najlepszą obroną, czasem jak żółw wycofujemy się i zamykamy w lęku i poczuciu krzywdy.
Uciekaj albo walcz – dwie podstawowe reakcje człowieka od zarania dziejów.

 
Żona nie może porozumieć się z mężem, coś wkradło się między nich i nie umieją sobie z tym poradzić. Coś niepotrzebnego, utrudniającego życie rodzinne, nie umieją o tym rozmawiać ze sobą.
Relacje z dziećmi są trudne i coraz trudniejsze. Rodzice nie wiedzą, jak rozmawiać z dzieckiem. Gdy zwracają mu uwagę, że postępuje niewłaściwie, że nie podoba się im zachowanie, wygląd, towarzystwo rówieśników, słyszą „czepiasz się”. Oni czują się zranieni i dotknięci, a dziecko niezrozumiane i samotne.
W niektórych rodzinach stosunki między dziećmi pozostawiają wiele do życzenia. Dzieci wciąż kłócą się; każdy drobiazg może stanowić powód do kłótni, wyzwisk, krzyku, wzajemnych złośliwości. Rodzicom trudno to znieść, czują się bezradni, nie rozumieją zachowania swoich pociech. Przecież kochają oboje jednakowo, jednakowo traktują, jednakowo karzą i nagradzają. Czasem szukają winy w sobie, w genach i dziedziczeniu – taki kłótliwy po twojej matce, czepia się jak twój ojciec. W konsekwencji rodzice odsuwają się emocjonalnie od swoich dzieci, a sami czują się obrażeni i pełni gniewu. Ciężka atmosfera w domu coraz bardziej dokucza.
Gdy konflikty i nieporozumienia zdarzają się w rodzinach zastępczych i adopcyjnych sytuacja bywa jeszcze trudniejsza. Pojawiają się argumenty – „nie jesteś moją matką”, „nie jesteś moim ojcem”, „po co brałam, czy brałem sobie na głowę cudze dziecko?!”. Niezwykle bolesne słowa dla obu stron, poczucie krzywdy narasta z dnia na dzień.
Coraz więcej trudnych do zniesienia emocji pojawia się w relacjach między skłóconymi ludźmi.
 
Co robimy zwykle w takiej sytuacji?
„A, jakoś to będzie”, „czas leczy rany” – myśli nieszczęśliwa żona lub mąż. „Dzieci wyrosną z kłótni za parę lat, a może już jutro zmienią się na lepszej”. „Może rzeczywiście czepiam się" – myśli matka lub ojciec. „Teraz dzieci takie samodzielne” albo „Niech robi co chce, kiedyś zrozumie”.
Znajdujemy wiele różnych uspokajających komunikatów dla siebie i dla świata.
 
Polacy należą do społeczeństw, które rodzinę stawiają bardzo wysoko, często najwyżej w hierarchii wartości. Są gotowi wiele znieść w imię rodziny. Czy jednak „znoszenie” trudnych sytuacji, próby przeczekiwania konfliktów są drogą do budowania dobrej i wspierającej się rodziny?
 
Jedną z metod pomocnych w tworzeniu szczęśliwej rodziny, (uważam, że dobrą i skuteczną) jest mediacja rodzinna.
Ta metoda pracy z ludźmi w trudnej sytuacji jest niedostatecznie znana.
Mediacja jest polubowną drogą rozwiązywania konfliktów. Oprócz skonfliktowanych osób bierze w niej udział mediator. Jest osobą bezstronną, neutralną, niezaangażowaną osobiście w konflikt, a także kompetentną i przygotowaną zawodowo do pełnienia swej roli.
W sprawach rodzinnych pomaga członkom rodziny w przeprowadzeniu rozmowy w sposób bezpieczny, uporządkowany i spokojny. Mediacja daje uczestniczącym w niej ludziom szansę na wypowiedzenie się i przedstawienie swoich racji, potrzeb, oczekiwań i rozwiązań. Daje też możliwość usłyszenia, jak sprawę widzi druga strona. Zdarza się bowiem, że skonfliktowani ludzie nie rozmawiają ze sobą, z góry zakładają, co „przeciwnik” ma do powiedzenia, co czuje, czego oczekuje. Dopiero w neutralnym miejscu w obecności bezstronnej osoby mają okazję usłyszeć się wzajemnie. I poznać w nowej roli - osoby, której zależy na porozumieniu.
 
Może warto więc poszukać pomocy w trudnej sytuacji. Nie zamykać się w sobie lub czterech ścianach w przekonaniu, że nic nie można zrobić.
Może do starych atawistycznych zasad funkcjonowania człowieka – uciekaj albo walcz - warto dodać nową – negocjuj, korzystaj z mediacji dla dobra własnego i swojej rodziny.
 
Teresa Zaręba
mediator rodzinny
teresazareba (@) szkolamilosci . org . pl
tel. 600 434 926
 
 
 
 
 
Coaching nastolatków, czyli trening osobistego rozwoju
 

Na czym mi zależy? Co chcę robić? Po co robię to, co robię? Czy mogę robić to lepiej, sprawniej, skuteczniej? Czego chcę? O czym marzę? Jakie mam plany? Kim jestem? Kim będę? Co chcę zmienić? Jakie talenty drzemią we mnie? Czy jestem człowiekiem wartościowym? Co zrobić, aby być lubianą osobą? Jak radzić sobie z kompleksami? Jak znaleźć siłę na pokonywanie trudności? Jak dogadać się z rodzicami? Jak poszerzyć granice swojej samodzielności?

 
Te i wiele innych pytań rodzi się w głowach młodych ludzi w okresie dojrzewania. To szczególny czas burzy w życiu człowieka, wielu wątpliwości, poszukiwań i wahań. Jednocześnie jest to czas podejmowania decyzji, które mogą zaważyć na wielu aspektach dalszego życia. Umiejętność rozumienia siebie, świadomość własnych emocji, umiejętność radzenia sobie z nimi to kompetencje o charakterze życiowym. Umiejętność bycia w grupie i z grupą, a jednocześnie zachowanie własnej tożsamości to dość trudne zadanie dla nastolatka. W przyszłości będzie ona miała duże znaczenie w znalezieniu pracy i odnalezieniu się wśród ludzi, bez zagrożenia poczucia własnej wartości.
Życie osobiste i społeczne bywa skomplikowane, stawia przed wyzwaniami takimi jak egzaminy, zawody sportowe, ważne rozmowy. Stres ogranicza zdolności poznawcze, utrudnia proces uczenie się i obniża wartość jego efektów. Czasem prowadzi wręcz do tak zwanej dziury w mózgu i całkowitego niepowodzenia.
Młodzi ludzie miewają problemy z gniewem i złością. Nie radzą sobie z nimi, co na ogół prowadzi do konfliktów. Umiejętność radzenia sobie z taką trudną sytuacją może mieć kolosalne znaczenie dla rozwoju społecznego nastolatka.
 
Badacze mówią, że aż w 80ciu procentach o sukcesie osobistym, czy zawodowym decyduje inteligencja emocjonalna, a tylko w 20tu ta racjonalna, mierzona IQ?
 
Coaching jest procesem, który pomaga nastolatkowi zrozumieć siebie, poznać własne możliwości, nauczyć się radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Pomaga uporządkować cele i metody działania, wpływa korzystnie na poprawę jego efektów. Przyspiesza tempo rozwoju osobistego.
Prowadzący trening towarzyszy młodemu człowiekowi w jego drodze. Pomaga odnaleźć potencjalne możliwości, nie wybierając za niego. Uczy samodzielności podejmowania decyzji i odpowiedzialności za nie. Pomaga odnaleźć własną siłę i zdolność do zmiany w pożądanym przez nastolatka kierunku.
 
Zapraszam,
 
 
Teresa Zaręba
mediator rodzinny
teresazareba (@) szkolamilosci . org . pl
tel. 600 434 926